wyspajacka.info

Opuszczony zakład w Królewskiej Hucie.

Tomek rzucił kiedyś pomysł o tym, abyśmy zobaczyli Hutę Kościuszko w Królewskiej Hucie czyli w Chorzowie. Jak zwykle realizacja pomysłu trwała mnóstwo czasu. Na początku 2008 roku pomysł odżył i udało się zebrać osiem osób. Spotkaliśmy się przy ogrodzeniu huty. Przyjechały dwa auta.

Najpierw staraliśmy się odszukać wejścia do huty. Kiepsko nam to szło. Znaleźliśmy parę jakiś starych budynków. Po dokonaniu ich eksploracji, czyli po zobaczeniu każdej kupy gruzu jaka znajdowała się w budynku i okolicy, przystąpiliśmy do dalszego zwiedzania.

Skończyło się to pogonieniem nas przez psa. Troszkę głupio patrzeć jak parę osób zmyka przed byle kundelkiem. Ja robiłem fotki, więc szedłem jako ostatni z dwoma lub trzema osobami. Reszta uciekła, a my właśnie przygotowywaliśmy się do ucieczki. Przypomniałem sobie jednak, że przed psem uciekać nie należy. Krzyknąłem do pozostałej reszty, aby nie biegli. Sam miałem w ręku gaz pieprzowy więc fajnie było udawać odważnego. Na szczęście pies odczepił się. Przypuszczalnie weszliśmy na teren jakiegoś czynnego jeszcze zakładu. Nie było żadnego ogrodzenia i tablic też.

Wsiedliśmy do aut i pojechaliśmy dalej. Kiedy wyszliśmy z auta poszliśmy do czegoś co przypominało wejście na teren huty. Niestety okazało się, że jest jakiś ochroniarz i dosyć ciężko gada się z nim. Widać część huty była jeszcze czynna. Albo może raczej było to inny zakład.

Po tym zdarzeniu poszliśmy zobaczyć starą budowlę szybu. Z daleka budowla prezentowała się raczej średnio. Dopiero z bliska było widać, że zbudowana jest z betonu i jest bardzo wysoka. W otoczeniu nie zauważyliśmy niczego ciekawego więc wróciliśmy do aut.

Wreszcie udało znaleźć się w hucie. Przeszliśmy tylko przez tory i znaleźliśmy się na jej terenie. Był bardzo rozległy, a my zwiedziliśmy wiele budynków. Spotkaliśmy w środku innego eksploratora, który, jak się okazało, wszedł przez główną bramę, bez żadnego problemu. W czasie całego pobytu zrobiliśmy mnóstwo fotek.

Kiedy dokonaliśmy eksploracji huty zostało jeszcze sporo czasu. Tomek zaproponował, abyśmy podjechali do Tarnowskich Gór. Obok były fajne stare zakłady, które również zwiedziliśmy. Kilka budynków było pustych i można było bez problemu wejść, a jeden budynek był zajęty. W sumie to nie wiadomo czym, ale było tam chyba hodowla gołębi.

 

2008

Baner10